poniedziałek, 24 lipca 2017

[recenzja] Drugie bicie serca - Tamsyn Murray

Tamsyn Murray - Drugie bicie serca; wydawnictwo Zielona Sowa 

Pamiętacie, kiedy byliście nastolatkami? Ja pamiętam. Miła, samotna, bez prawdziwych przyjaciół, ale z mnóstwem znajomych. Chociaż tego mi brakowało, zawsze byłam szczęśliwa i prawdziwym wulkanem energii mnie nazywali. I wiecie, co? Uwielbiałam to.
A Jonny z powieści Drugie bicie serca? Również samotny, również sam, ale z totalnie innego powodu. Bo miał w życiu dużo trudniej, stawiał czoła, duszę poważnym wyzwaniom, z jakimi tak naprawdę niewiele z nas będzie miało okazję kiedykolwiek się zmierzyć.
A Ty drogi czytelniku, jaki byłeś, kiedy byłeś w gimnazjum, w liceum, kiedy miałeś 15 lat? Czy poddawałeś się przy każdym niepowodzeniu czy walczyłeś, aż nie czułeś, nie byłeś pewny, że dałeś z siebie wszystko?
Drugie bicie serca to trudna historia, która otwiera szuflady w mózgu nieporuszane. Tematy, nad którymi wcześniej się nie zastanawiasz, bo nigdy nie przyszłyby same Ci do głowy. A opowieść ta pokazuje, że warto, warto myśleć, mieć świadomość tego, co się dzieje, jakie jedno doprowadzi do drugiego i na odwrót. Kiedy myślisz, że tylko Ty sobie nie radzisz, że nie wiesz, jak postąpić, pozwól sobie na popełnianie błędów, każdy je popełnia. Ważne, żeby ruszyć i nie poddawać się, naprawiać i działać, bo właśnie nigdy nie wiadomo, kiedy możemy stracić życie, w jednym mignięciu okiem, ale też nigdy nie trać nadziei, bo zawsze jest szansa.

Świetna powieść, jednocześnie lekka, którą przyjemnie się czyta, ale dająca szansę na chwilę zadumy, wzruszeń, wylanych łez. Wszystko w jednym. Bo tylko tego czasem potrzebujemy, bo to takie właśnie życie jest. Słodko-kwaśno-gorzkie.




Czytaliście? Jakie są Wasze opinie? :)