sobota, 21 stycznia 2017

Jak często się poddawałam?

Witajcie,

sesja, sesja i w końcu ona odeszła. Lista zadań do zrobienia i do nauczenia wcale nie maleje, a rośnie w zastraszającym tempie, a ja zastanawiam się, w jakiej kolejności i z jaką uwagę za co się wziąć, żeby się wyrobić. Nie chcę, żeby było mnie tu mniej, dlatego nadal będą pojawiały się posty regularnie, które, mniej więcej, mam już zaplanowane.
Za mną pierwszy tydzień treningów personalnych na siłowni. Czy jestem zadowolona? Owszem! Lubię taką formę ćwiczeń prawie tak samo, jak ćwiczenia siłowe. W zasadzie, spróbowałam już naprawdę różnych aktywności, dlatego dzisiaj chciałam Wam coś o tym opowiedzieć.

Zapraszam do opowiedzenia o swoich historiach

Pierwszy raz zaczęłam treningi w liceum, wyszukiwałam w Internecie mnóstwo filmików i planów treningowych, to było coś! Uwielbiałam siedzieć i wybierać kolejne treningi, by móc je sprawdzić i zobaczyć, co będzie wśród nich fajne, a jakim ćwiczeniom nie podołam. Później przyszedł czas na treningi personalne na małej, kobiecej siłowni. Trochę ćwiczeń ogólnorozwojowych z wolnymi ciężarami i zawsze 30 minut cardio na bieżni, orbitreku albo stepperze.
Kolejna była siłownia, na której nie zdecydowałam się na treningi siłowe, a tylko na trochę rowerka, szybkiego marszu na bieżni albo orbitreka. Szybko mi się to znudziło i w ogóle nie przyniosło efektów. Zrezygnowałam, jak tylko skończyła mi się umowa z tym klubem.
Przez kolejne pół roku nie robiłam nic. Żałuję bardzo każdego okresu, w którym byłam bierna, po tyle, ile razy próbowałam, to już mogłabym mieć swoją wymarzoną sylwetkę.
Potem przyszła ponownie pora na ćwiczenia w domu. Do nich jednak nigdy do końca nie mogłam się przekonać. Niby ćwiczyłam, niby byłam zadowolona, ale to wszystko jednak nie było to, a ogromna szkoda.
No i w końcu nadeszły wakacje i prawdziwe treningi siłowe.
Miałam super plan, w którym czułam się bardzo dobrze, znalazłam cudowną siłownię, na której poznałam super ludzi, z którymi świetnie się dogaduję. Naprawdę czułam, że to moje miejsce na świecie. Jednak… zrezygnowałam, bo robiły mi się mięśnie już za duże, kiedy osiągnęłam już zamierzony poziom tkanki mięśniowej, a tkanka tłuszczowa nadal sobie trwała w najlepsze. Więc nadszedł czas na walkę z tłuszczem. Walkę trudną i niewyrównaną. Szczerze wierzę, że dzięki temu i trenerowi dam sobie radę i to podejście będzie tym najlepszym i najbardziej wyjątkowym.

Wiecie, nigdy nie można się poddawać. Ja nie zamierzam, bo w końcu muszę osiągnąć to, co chcę.  

30 komentarzy:

  1. Też zaczynałam ćwiczyć i poddawałam się wiele razy, ale myślę, że to naturalne - grunt to otrzepać się, wstać i ruszać dalej. :) Czasami trzeba po prostu znaleźć rodzaj aktywności fizycznej lub siłownię, które po prostu nam podpasują. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie ja zawsze miałam jakąś tam aktywność, bo uprawiałam różne sporty non-stop, ale w ogólnym staraniu, to nigdy szczególnie mi nie wychodzi ;)

      Usuń
  2. Moim takim małym postanowieniem w tym roku było też chodzenie na fitness. Nie żeby schudnąć, tylko aby poczuć się lepiej. Jednak jedna koleżanka zrezygnowała, druga nadal się zastanawia i projekt upadł. A mi samej tak głupio, lepiej mieć dobrą duszyczkę przy sobie :) Jednak jak przychodzi wiosna/lato chodzę w miarę regularnie tj; co weekend na korty tenisowe i uważam, że nie ma nic lepszego od dwóch godzin na korcie, już nie mogę doczekać się tegorocznego lata ♥ W planach mam częsciej jeździć na rowerze, ale zobaczymy jak to wyjdzie! :)

    Powodzenia, trzymam kciuki za Ciebie! na pewno wszystko ze sobą pogodzisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet sobie tego nie postanawiam, bo wiem, że będę chodziła i coś robiła, ale mimo wszystko, jakoś tak dziwnie się z tym układa ;) Super! :) Ja mam nadzieję, że do kwietnia uda mi się coś zrzucić, a potem do września, takie dwie daty, które są dla mnie szczególne i chciałabym, aby były połączone z sukcesem :) Powodzenia w Twoich postanowieniach! Szkoda, że koleżanka zrezygnowała, ale może jakaś inna się zdecyduje? :)

      Usuń
    2. K. może jesteś z Poznania, szukam kompanki ;)

      Usuń
    3. Panna Joanna, ja jestem z Poznania :)

      Usuń
  3. zazdroszczę ludziom tej motywacji do ćwiczeń, serio. u mnie kończyło się zazwyczaj na tygodniu biegania i wpieprzaniu czekolady... :D a teraz już nawet ćwiczyć nie mogę :C

    OdpowiedzUsuń
  4. motywacja jest najważniejsza, a mnie jej czasami niestety brakuje ... pozdrawiam i zostaję tu na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mnóstwo sposobów na zmotywowanie się! ;) Dziękuję! :)

      Usuń
  5. Jak to mówią - spokojnie bez spiny są drugie terminy! :D Zawsze chciałam chodzić na siłownię, ale ta w moim miasteczku to nie powinna się w ogóle nazywać siłownią, hah! Powodzenia w ćwiczeniach. Zaobserwuję byś mi nie uciekła :D
    Pozdrawiam,
    galantyka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie wszystkimi siłami chcę uniknąć drugich terminów, żeby móc na parę dni wyjechać na narty, to jedyna taka okazja! :) Dlaczego nie powinna? :D Mało sprzętów? ;)

      Dziękuję! :)

      Usuń
  6. Tyle lat już myślę o treningach z trenerem personalnym ale.. szkoda mi kasy. Z jednej strony wiem, że jestem w stanie poprawić swoją sylwetkę pracując nad sobą tylko w warunkach domowych, bo to mi się udało rok temu. Tylko to była zmiana na chwilę. Osiągnęłam co chciałam a potem hulaj duszo, hulaj! Być może trener, jest w stanie tak zmienić myślenie, że zmiana zostanie już na zawsze? Czekam na dalsze relacje z Twoich treningów. Może warto jeszcze raz przemyśleć temat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią zaproszę Cię na post za miesiąc, kiedy podsumuję moją współpracę z trenerem ;) Ale to prawda, treningi personalne są drogie, też długo się nad tym zastanawiałam, tym bardziej, że zdecydowałam, że sama będę się utrzymywała, a taki wydatek porządnie rujnuje mi miesięczny budżet. To jednak dwoma rękoma i nogami jestem w stanie polecić :)

      Usuń
  7. ja czasem mam wrażenie, że każdy trener i znawca mówi co innego a propos ćwiczeń na siłowni - żeby ćwiczyć z małymi obciążeniami, z dużymi, cardio, nie cardio, od tego przybędzie mięśni, od tego nie, a ten sprzęt jest super, a ten nie, już myślisz, że wszystko wiesz, a zaraz inna osoba Ci mówi kompletne przeciwieństwa xD
    powodzenia na siłce, życzę osiągnięcia wymarzonych rezultatów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po trochu tak jest, bo wiadomo, są też różne podejścia, ja sama właśnie od jednej treningi usłyszałam, że siłowy najlepszy i jego mam się trzymać, a teraz słyszę zupełnie coś innego i tak się gubię, nie wiem, co mam począć :D ale warto próbować chyba różnych rzeczy, nawet dla samego siebie :)

      dziękuję! :)

      Usuń
  8. Motywacja jest najważniejsza :). Ja na swoim blogu podzieliłam się swoją krótką historią odnośnie zdrowego stylu życia, która zaprowadziła do dalszych kroków takich jak samorealizacja :).

    Do ćwiczeń podchodziłam kilkukrotnie. W zeszłym roku uświadomiłam sobie, że czuję się ociężała, zaspana i nie mam na nic ochoty. Któregoś dnia zaczęłam po prostu działać. Zrobiłam trening z Chodakowską, później pojechałam na krótki urlop do rodziców i zaczęłam codziennie ćwiczyć przy telewizorze :). Tak mi się spodobało, że kręciłam się na maksa. Zaczynałam w kwietniu. A we wrześniu ważyłam już 10 kg mniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! :) Dziękuję Ci za ten komentarz :)

      Powiem Ci, że długo przekonuję się do Chodakowskiej i nadal po trochu próbuję, ale jakoś do końca nie potrafię, sama nie wiem czemu tak mi nie podchodzi ;)

      Usuń
  9. wiesz co, talent tu nie ma nic do rzeczy, bo sama go nie posiadam, ale czasami wystarczy usiąść i pokombinować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie, trzeba mieć, moim zdaniem, jakiś taki zmysł :D Ja nie mam tego czegoś, żeby to potem ładnie wyglądało ;)

      Usuń
  10. bo jestem prawie w 6 miesiącu ciąży i każdy większy wysiłek kończy się skurczami :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale cudownie, super, gratuluję! :) może jakieś treningi dla kobiet w ciąży? :)

      Usuń
  11. ps. dodałam do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Poddawanie się to chyba najgorsze, co można zrobić samej sobie. Akceptuję gorszy czas, kiedy chcę leżeć w łóżku, nawet przez kilka dni. Akceptuję uzasadnioną rezygnację. Nie akceptuję poddawania się i walczę z tą przykrą cechą w mojej osobowości - potrafię po prostu się poddać, 5 metrów od mety. Pokonam to ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, żeby się nie poddawać na stałe, żeby się podnieść, można nawet trochę posiedzieć na ziemi, ale żeby zawsze potem wstawać ;) Jasne, że pokonasz. W końcu siła jest w Tobie :)

      Usuń
  13. meh, moja sytuacja zdrowotna pozwala mi jedynie na krótkie spacery, długa historia :( ale po porodzie jak tylko dostanę zielone światło od lekarza to zaczynam działać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa, kurcze, szkoda :< to masz trochę podwójny powód do czekania na poród :)!

      Usuń
  14. no w sumie można tak powiedzieć, ciekawa jestem czy w ogóle dam radę ogarnąć dzidziusia i ćwiczenia, czy mi sił i chęci nie zabraknie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są fajne przecież ćwiczenia z dzieckiem na rękach jako ciężar :D

      Usuń